..
..

 

   

Wiersze na każdą okazję
[ Strona główna ]   [ Poezja ]   [ Powinszowania małych dzieci ]   [ Powinszowania starszych dzieci ]   [ Powinszowania Nowego Roku ]   [ Powinszowania prozą ]   [ Wpisy do imionników i albumów ]  [ Różne ]   [ Toasty ]   [ SMS ]

   

Wiersze Agnieszki Osieckiej

 

 

 

* Jeżeli gdzieś jest niebo

* Kamien z serca

* Krzyczę przez sen

* Modlitwa Szalonej Bronki

* Polskie życie

* Z matką

* Za chwilę

* Zielona lipka

* Zamyślenie w czas śnieżycy

 


Jeżeli gdzieś jest niebo

Nie wiedziałam, że tak blisko 

jest to wszystko, 

to wszystko, o co chodzi... 

Nie wiedziałam, że tej zimy 

zatanczymy, 

zatanczymy jak w ogrodzie... 

Nie wiedziałam, że się ręce 

z tego tanca 

jak z wienca 

nie rozplączą, 

nie wiedziałam, że się serca 

nigdy więcej, 

nigdy więcej nie rozłączą, 

nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu... 

nie wiedziałam, że ja także będę Ewą, 

nie wierzyłam, nie czekałam, nie przeczułam w głębi snu 

że jeżeli gdzieś jest niebo, 

to tu, to tu. 

 
Nie wiedziałam, że się serca tak ostudzą, 

uwierzyłam, że umiera się parami, 

nie wiedziałam, że się ludzie różnie budzą 

jak okręty, nie te same, choć w tej samej wciąż przystani... 


Nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu... 

Nie wiedziałam, że odfrunie, co się rzekło, 

nie czekałam, nie cierpiałam, nie przeczułam w głębi snu, 
że jeżeli gdzieś jest piekło, 


 to tu. 

 

 Kamien z serca

Ten kamien, który w sercu noszę, 

pozostaw mi, Panie. 

Nie daj by czas 

jak lekarz - morderca 

spłynął na moje posłanie 

i... kamien z serca! 


Tyleś mnie razy wywiódł 

z legowisk niekochanych, 

że dziś mi, po latach tylu, 

nie plaster daj, lecz... kamyk 


Nie pozwól z gorączki tej powstać. 

Nie kuruj zapomnieniem. 

Chcę czyjąś jeziorną postać 

na pustej przechować scenie. 


Ten, co mi kamien wsączył 

jak wino do krwi pustej, 

niczemu nie jest winien. 

Jest niebem i lustrem. 


Nie ratuj mnie, Panie, nie tul, 

nie ciągnij na wódkę, 

ja już właściwie nie - tu, 

zebrałam szmatki... suknie... 


Nie daruj mi w raju jabłek 

ni w celi - papieru i pióra. 

Ja Ci tak pięknie słabnę 

jak popołudnie w biurach. 


Ach, lekko kamien mój dźwigać... 

Lżej niż po innych - pierścionki. 

Z nim umknę, wniebowzięta, 

jak wniebobiorą skowronki.

 

Krzyczę przez sen

Czy to nie wszystko jedno, 

gdzie ja na ciebie czekam, 

w czyjej pościeli śpię, 

czy to nie wszystko jedno - 

mur nas dzieli, czy rzeka, 

rok nas dzieli, czy dzien... 

Krzyczę przez sen - 

gdziekolwiek jestem - 

krzyczę przez sen, 

czy śpię, czy nie śpię - 

krzyczę przez sen. 

Choć wojny nie ma, 

krzyczę przez sen, 

na znany temat 

krzyczę przez sen... 

Jak wilczy tren 

krzyk w nocy ginie, 

krzyczę przez sen 

twoje imię... 

Czy to nie wszystko jedno 

gdzie się spotkamy w koncu, 

ile przybędzie lat, 

czy to nie wszystko jedno 

w deszczu, burzy czy słoncu 

przyjdzie ruszyć nam w świat. 

Krzyczę przez sen... 

Wiem, że wrócimy kiedyś 

do niemodnego parku, 

tam gdzie znajomy szpak, 

znowu będziemy biedni 

znów bez mebli i garnków 

ale dobrze nam tak... 

Krzyczę przez sen, 

z radości krzyczę, 

krzyczę przez sen, 

godziny liczę, 

krzyczę przez sen, 

niech serce wali, 

krzyczę przez sen - 

niech noc się pali! 

 

 Modlitwa Szalonej Bronki

 Boże łagodny, 

opiekunie dziecinnych pokoi, 

Boże bezdomny, 

powiedz mi, co to tak boli? 

Wysłuchaj moich szeptów i jęków 

i wyjmij mnie z ramion obłędu. 


Ja cię widziałam w oczach rumianków, 

słyszałam cię w ptasich rozmowach, 

czemu moja miłość pękła jak szklanka 

ze śniegu wybucha pożar? 

Ty mnie uczyłeś zbierać kasztany, 

nastawiać bezsenne zegary... 

Ja nie chcę o Boże, 

ja nie chcę do mamy! 

   

Polskie życie

 Pytają przy deserze 

i u więziennych bram, 

co nam ta noc zabierze 

i co daruje nam. 


Czernieją miejskie wieże, 

siwieje nieba błam... 

Co nam ta noc zabierze 

i co daruje nam? 


Zasiądźmy znów za stołem 

i jak za dawnych lat 

wspomnienia niewesołe 

zamienmy w śmieszny żart. 


Kobiety naszych marzen 

niech przy nas siądą tuż, 

to nic, że na zegarze 

późna godzina już. 


Za nasze polskie życie, 

za takie, jakie jest, 

wypijmy wódki łyczek 

z domieszką cichych łez... 


I niech serdeczne gniewy 

na chwilę pójdą w kąt, 

bo my jak morskie mewy 

w tym domu mamy ląd. 


Już pokolenie młode 

dobiera nowy ton 

i jutro pójdzie w szkodę 

u boku ślicznych żon... 


Życie rozdaje role, 

a czasem pisze wiersz, 

niech o tym naszym stole 

kiedyś napisze też. 


 

Z matką

Palnęłam szkolny błąd: 

pokochałam naprawdę. 

Gdy odesłano mnie do matki, 

ta 

długo nie otwierała. 

Na moim łóżku spała już starsza siostra. 

W nocy 

matka powiedziała: 

- Boście głupie. 

Trzeba było udawać. 

- Przecież udawałyśmy, 

mamo. 

 

 Za chwilę

 Za chwilę 

będzie już naprawdę za chwilę... 

Zbiegniemy chyżo z wydm 

i może znajdziemy parę poziomek 

w różowych dekoltach świtu! 

 

 Zielona lipka

 Chciałabym nie wracać jeszcze z Piszu, 

nim się czerwienią spłoni las, 

zanim na straty nas odpiszą, 

radbym zobaczyć dawnych nas. 

Chciałbym też ujrzeć mgły na Praniu, 

kiedy jak płótno czysty świt, 

ładnego pana z ładną panią, 

ładnego czasu ładny mit. 


Zielona lipka, czerwony bór, 

niebo srebrzyste w palcie z chmur. 

Skąd ja to wiem, skąd ja to znam - 

Chyba z dziecinstwa, z młodości bram. 


Chciałbym w Karwicy stać pod pocztą 

do nieobecnej wrzucić list, 

potem do kota puścić oczko, 

który na płocie przysiadł dziś. 

Potem w jeziora ton zieloną 

rzucić dyskretnie jedną z łez, 

bo się pamięta, czyją żoną 

Ta nasza młodość dzisiaj jest!

 

Zamyślenie w czas śnieżycy

 Mleczne gwiazdy zrodziły nas 

i zabiorą do Boga... 

Nieboraki my, ryby w sieci, 

kukiełeczki my, 

boże dzieci... 

My na smyczy u białych pan, 

u tych gwiazd bladych, 

pora już do san!

 

.. 
... .. ..