..
..

 

   

Wiersze na każdą okazję
[ Strona główna ]   [ Poezja ]   [ Powinszowania małych dzieci ]   [ Powinszowania starszych dzieci ]   [ Powinszowania Nowego Roku ]   [ Powinszowania prozą ]   [ Wpisy do imionników i albumów ]  [ Różne ]   [ Toasty ]   [ SMS ]

   

Wiersze Jonasza Kofty

 

 

 

 

* A my jak dzieci

* Autobusy zapłakane deszczem

* Dobry sen

* Jak pięknie by mogło być

* Jej portret

* Milczenie

* Pamiętajcie o ogrodach

* Podróżą każda miłość jest

* W moim domu

* Nie umiem być sam

* Co to jest miłość

 

 

A my jak dzieci

Wiosennej burzy zielona grzywa 

Horyzont smuży, bruki obmywa 

A my naprzeciw 

A my naprzeciw 

Jak dzieci 


Skaleczy serce bolesna drwina 

Świat się nie konczy i nie zaczyna 

A my naprzeciw 

A my naprzeciw 

Jak dzieci 


Oby nam dane było najwięcej 

Otwarte oczy i czułe serce 

A my naprzeciw 

A my naprzeciw 

Jak dzieci 


Jest frasobliwa radość istnienia 

Kto nie przeżywa świata nie zmienia 

A my naprzeciw 

A my z nadzieją 

A my jak dzieci 


Niech nas wyśmieją 

My pomachamy do nich 

Z daleka 

Tak długa droga jeszcze nas czeka 

 

Autobusy zapłakane deszczem

 Łezka do łezki 

Aż będę niebieski 

W smutnym kolorze blue 

Jak chłodny jedwab 

Pustego nieba 

Zaśpiewa 

Kolor blue 


Autobusy zapłakane deszczem 

Wożą ludzi od siebie do siebie 

Po błyszczącym mokrym asfalcie 

Jak po czarnym gwiaździstym niebie 

Od tygodnia leje w tym mieście 

Ścieka wilgoć po sercu i palcie 

Z autobusu spłakanego deszczem 

Liczę gwiazdy na mokrym asfalcie 


Łezka do łezki 

Aż będę niebieski 

W smutnym kolorze blue 

Jak chłodny jedwab 

Pustego nieba 

Zaśpiewa 

Kolor blue 


Autobusy zapłakane deszczem 

Jak ogromne polarne foki 

Przepływają w hamulców piskach 

Wydmuchują spalin obłoki 

Po zmęczonych grzbietach ich dreszczem 

Przelatują neonów błyski 

Autobusy zapłakane deszczem 

Mają takie sympatyczne pyski 


Łezka do łezki 

Aż będę niebieski 

W smutnym kolorze blue 

Jak chłodny jedwab 

Pustego nieba 

Zaśpiewa 

Kolor blue 

   

Dobry sen
 

 Ładnie u ciebie 

Tyle książek 

Ty sam to wszystko czytasz? 

Jest to, co lubię 

"Mały książę" 

O! Jaka ładna płyta 

Leż, leż spokojnie 

Jutro wstaniesz 

Drobiazg 

Trzydzieści siedem dwa 

Zaraz opowiem Ci, kochanie 

Skąd przyszłam 

I kim jestem ja 


Ja jestem dobrym snem 

Życia mam tylko godzinę 

Będziesz pamiętał mnie 

Gdy minę 

Ja jestem dobrym snem 

W którym jest wszystko tak piękne 

Kochanie nie budź się 

Bo zniknę 


Tyle tu dymu 

Pokój tonie 

Otworzę zaraz okno 

A te koszule 

Na balkonie 

Na amen ci zamokną 

Leż, leż spokojnie 

Jutro wstaniesz 

Grypa 

Podgorączkowy dreszcz 

Mój czas się konczy 

Nie zostanę 

Nie mogę 

A dlaczego wiesz 



 Ja jestem dobrym snem... 


Ja jestem dobrym snem 

Zasmucę cię i porzucę 

Dobranoc - tylko gdzie 

Schowałeś klucze? 

 

Jak pięknie by mogło być

 Jak pięknie by mogło być 

Na ziemi wiecznie zielonej 

Wystarczy wiedzieć, gdzie wstaje świt 

I pójść, i pójść w tę stronę 


Wśród szczęku broni, zgiełku spraw 

Krzyczą Kasandry wszystko wiedzące: 

Tu mądrość świata na nic się zda 

Tu trzeba umieć spojrzeć w słonce 


Jak pięknie by mogło być 

Ziemia jest wielką jabłonią 

Starczy owoców, wystarczy cienia 

Dla tych, co pod nią się schronią 


Jak pięknie by mogło być 

Bo przecież jesteśmy ludźmi 

Jest sen zbyt straszny, aby go śnić 

Obudźmy się, obudźmy! 


Wśród krwi, pożogi toczy się gra 

Codziennie jest Sąd Ostateczny 

Tu mądrość świata na nic się zda 

Musimy znów stać się dziećmi 


Jak pięknie by mogło być 

Ziemia jest wielką jabłonią 

Starczy owoców, wystarczy cienia 

Dla tych, co pod nią się schronią 


Jak pięknie by mogło być... 

Przecież tak dobre jest życie 

   

Jej portret

 Naprawdę jaka jesteś 

Nie wie nikt 

Bo tego nie wiesz 

Nawet sama ty 

W tanczących wokół 

Ciemnych lustrach dni 

Rozbłyska twój 

Złoty śmiech 

Przerwany wpół 

Czuły gest 

W pamięci składam wciąż 

Pasjans z samych serc 


Naprawdę jaka jesteś 

Nie wie nikt 

To prawda nie potrzebna 

Wcale mi 

Gdy nie po drodze 

Będzie razem iść 

Uniosę twój 

Zapach snu 

Rysunek ust 

Barwę słów 

Nie dokonczony 

Jasny portret twój 


Uniosę go 

Ocalę wszędzie Czy będziesz przy mnie 

Czy nie będziesz 

Talizman mój 

Z zamyślen nagłych twych 

I rzęs 

Obdarowany 

Tobą miła 

Gdy powiesz do mnie kiedyś 

- Wybacz 

Przez życie pójdę 

Spoglądając wciąż wstecz 

   

Milczenie

 Więcej 

Milczenia 

Milczenia 

Milczenia 

Odejdźcie wszyscy 

Mnie potrzeba ciszy 

Nie pragnę słonca 

Nienawidzę cienia 

A on z uporem wciąż mi towrzyszy 

Gdzie mam się schronić 

W jakiej osobności 

W tym świecie bujnym w błache zachwycenia 

Więcej 

Milczenia 

Milczenia 

Milczenia 

Tylka ta mowa przystoi miłości 

 

 Pamiętajcie o ogrodach

 Bluszczem ku oknom 

Kwiatem w samotność 

Poszumem traw 

Drzewem co stoi 

Uspokojeniem 

Wśród tylu spraw 


Pamiętajcie o ogrodach 

Przecież stamtąd przyszliście 

W żar epoki użyczą wam chłodu 

Tylko drzewa, tylko liście 

Pamiętajcie o ogrodach 

Czy tak trudno być poetą 

W żar epoki nie użyczy wam chłodu 

Żaden schron, żaden beton 


Kroplą pamięci 

Nicią pajęczą 

Zapachem bzu 

Wiesz już na pewno 

Świeżością rzewną 

To właśnie tu 


Pamiętajcie o ogrodach 

Przecież stamtąd przyszliście 

W żar epoki użyczą wam chłodu 

Tylko drzewa, tylko liście 

Pamiętajcie o ogrodach 

Czy tak trudno być poetą 

W żar epoki nie użyczy wam chłodu 

Żaden schron, żaden beton 


I dokąd uciec 

W za ciasnym bucie 

Gdy twardy bruk 

Są gdzieś daleko 

Przejrzyste rzeki 

I mamy XX wiek 


Pamiętajcie o ogrodach 

Przecież stamtąd przyszliście 

W żar epoki użyczą wam chłodu 

Tylko drzewa, tylko liście 


 
Pamiętajcie o ogrodach 

Czy tak trudno być poetą 

W żar epoki nie użyczy wam chłodu 

Żaden schron, żaden beton 

   

Podróżą każda miłość jest

 Podróżą każda miłość jest 

Za dużo każda miłość chce 

Choć gubią nas bezdroża serc 

Nie zawahamy się 


Podróżą każda miłość jest 

Co różą wiatrów znaczy cel 

Poniesie nas, gdzie, - nie wie nikt 

W jakie noce i dni 


Czasu coraz mniej do odjazdu 

Coraz większy lęk przed złą gwiazdą 

Została nam ostatnia już 

Szansa, by z serca zetrzeć kurz 


Podróżą każda miłość jest 

Co różą wiatrów znaczy cel 

Poniesie nas, gdzie, - nie wie nikt 

W jakie noce i dni 


Bez miłości czas policzony 

Los nam bilet dał w jedną stronę 

A na drogę w nieznane - nadzieję... 

Że znajdziemy ją, jeśli istnieje... 


Podróżą każda miłość jest 

Co różą wiatrów znaczy cel 

Poniesie nas, gdzie, - nie wie nikt 

W jakie noce i dni 

W moim domu

 Tyle lat jesteśmy razem, miłą, wybacz 

Ale wszystko tak jak trzeba chyba nie jest 

Gdy musimy się codziennie przekonywać 

Że ty dla mnie, ja dla ciebie, istniejemy 


Przecież nie mam żadnej innej poza tobą 

I mieć nie chcę, tyś jest wieczna i jedyna 

Naszym sercom zagroziła, tak jak słowem 

Niedokrwistość, zniechęcenie i rutyna 


To normalne, że chcesz mieć nareszcie spokój 

A na wiosnę grządki zasiać i zagrabić 

Ale wiesz, bywają różne pory roku 

A tak życia jak tapczana nie ustawisz 


Kiedy niebo nad głowami ciąży chmurnie 

Twoje oczy wciąż mnie śledzą niespokojnie 

Ja dla ciebie chyba chyba zawsze byłem durniem 

Co nic nie wie, nic nie czuje, nic nie pojmie 


Nie ma takiej gorzkiej prawdy, moja miła 

Która dla mnie byłoby nie do zniesienia 

Jeśli rzecz nam jaka serca podzieliła 

To naiwne i tchórzliwe przemilczenia 


Póki czas, lepiej otwarcie ze mną pomów 

Zanim w złości lepszy numer ci wykręcę 

Chyba prawo mam, by w moim własnym domu 

Więcej w oczy mi patrzono, mniej na ręce 

Wiem na pewno, że ze sobą zostaniemy 

Chociaż życie nam układa się nieprosto 

Nie możemy rozstać się trzasnąwszy drzwiami 

Moja miła, moja droga 

Moja Polsko 

   

Nie umiem być sam

 Nie umiem być sam 

Silniejsza ode mnie 

Jest cisza 

W niej jedno życie 

Czy nie jest czasem 

Dziwnie wam 

Gdy własne serca słyszycie 

Gdy puste niebo, ustał wiatr 

Kwiat boi się, że zwiędnie 

Nie umiem być sam 

Nie umiem być sam 

W tej ciszy silniejszej ode mnie 


I muszę wstać 

I muszę iść 

Gdzie grają 

Grają mocno 

Już wiem 

Nareszcie, jak trzeba żyć 

Mam sposób na samotność 

Ten mocny dźwięk 

Ten mocny rytm 

Uśmiechy wielu ust 

Bo wtedy się 

Nie liczy nic 

Jest tylko 

Rhytm and blues 


Nie umiem być sam 

Nikt mnie nie oswoił 

Z widokiem 

Mej własnej twarzy 

Czy nie jest czasem 

Znany wam 

Ten strach wobec własnych marzen 

Samego siebie słabo znam 

To ja? Czy jakiś ktoś tam 

Nie umiem być sam 

Nie umiem być sam 

Ta cisza jest dla mnie za głośna 


I muszę wstać... 

   

Co to jest miłość

 Co to jest miłość 

Nie wiem 

Ale to miłe 

Że chcę go mieć 

Dla siebie 

Na nie wiem 

Ile 


Gdzie mieszka miłość 

Nie wiem 

Może w uśmiechu 

Czasem ją słychać 

W śpiewie 

A czasem 

W echu 


Co to jest miłość 

Powiedz 

Albo nic nie mów 

Ja chce cie miec 

Przy sobie 

I nie wiem 

Czemu

 

.. 
... .. ..