..
..

 

 

Wiersze na każdą okazję
[ Strona główna ]   [ Poezja ]   [ Powinszowania małych dzieci ]   [ Powinszowania starszych dzieci ]   [ Powinszowania Nowego Roku ]   [ Powinszowania prozą ]   [ Wpisy do imionników i albumów ]  [ Różne ]   [ Toasty ]  [ SMS ]


Ojcu w dniu imienin

 

***

Pókim był młodszy, nieudolne słowa

Mogły się samym uniewinnić wiekiem,

Dziś być powinna inna moja mowa,

Bo choć nie jestem dojrzałym człowiekiem,

Lecz już rozumem dokładnie pojmuję,

Ile Ci Ojcze winienem wdzięczności.

I właśnie teraz trudniejszem znajduję,

Słowami oddać moc mojej .miłości,

Lecz razem wiem już lepiej   z przekonania,

Że dobroć Twoja nie do wyczerpania.

***

Gdy byłem dzieckiem serce Cię kochało,

Nie czując węzłów świętej powinności,

Z wiekiem pojęcie miłości zmężniało,

Wzrosło w potęgę uczucie wdzięczności.

Dziś już ocenić mogę należycie

Starania, coś w nie młodość mą otoczył.

Starać się będę, bym przez całe życie

Z cnót Twoich drogi nie zboczył.

I może kiedyś w odległej przyszłości,

Czynem dzisiejsze sprawdzę zapewnienia

I u stóp Twoich złożę hołd miłości,

Jak ją dziś głoszę w dzien Twego Imienia!

 

***

 Życie ludzkie szybko mija,

Los się chmurzy, albo sprzyja,

Łódka płynie w dal,

Dziś nam radość  wieniec plecie,

Jutro boleść serce gniecie,

Albo dręczy żal!

W dzien Imienia Twego błogi!

Czegóż pragniesz Ojcze drogi?

Cóż Ci życzyć mam?

Czy majątku, czy wielkości?

O ja nad te znikomości,

Cóż droższego znam.

Zdrowie, spokój, czerstwe siły,

To mi skarb, mój Ojcze miły,

Więc Ci życzę go!

Oto córka dnia każdego,

Prosić będzie Wszechmocnego,

Pobłogosław ją!

 

***

Radością przejęty, choć w słowa ubogi,

Zbliżam się do Cię Ojcze w dzien Twego Imienia,

By z uczucia wdzięczności złożyć Ci pod nogi,

Proste jak serce moje serdeczne życzenia.

Niechaj Ci w późne lata dni płyną bez burzy,

A fortuna w zamysłach niechaj wiecznie służy.

Byś wolny był od troski, na ziemskim padole!

Niechaj Twój święty Patron, mieszkający w Niebie,

Po zgonie Cię wraz z sobą w je dnem mieści kole,

W tern zaś życiu we wszelkiej pomaga potrzebie.

Na cóż tu moich życzen mam wybierać tyle,

Gdy Cię Twa cnota w poczet cnotliwych umieszcza;

Ona niesie śmiertelnym niesprzykrzone chwile,

Ona i potomności wartość ich obwieszcza.

Wdzięczne serce synowskie jedno udział bierze,

W tern co Ci w dzien rocznicy papier ten przynosi,

Jak było napisane, tak je przyjmij szczerze,

Drogi, kochany Ojcze! wdzięczny syn Cię prosi.

***

Ten dzien święty, co Ojcze Twoje Imię sławi,

Niech mych życzen najnowszych pomnik Ci wystawi,

Aby najprzód Wszechwładcy ręka szczodrobliwa

Codziennie umacniała dni Twoich ogniwa,

Aby przy czerstwem zdrowiu płynęły Twe lata

Swobodnie i w rozkoszach szczęśliwego świata.

Doznawaj przyjemności, przyjaźni wszechwładnej,

A smutkiem wyciśniętej nie uron łzy żadnej.

Niech całe życie Twoje pomyślność zajmuje,

Szczęścia Twojego losu kotwicą kieruje;

A tej ku mnie miłości, co Twem sercem włada,

Niech słuszna w mojem łonie wdzięczność odpowiada.

***

Czuły stróżu mej młodości

Jak potężna Twa opieka!

Ty me serce i zdolności

Wykształciłeś na człowieka.

Wszystkom w życiu winien Tobie

Ojcze, całe me istnienie,

To też za cel życia sobie

Biorę łask Twych zawdzięczenie.

Pierwsze kroki me chwiejące,

Pod Twych skrzydeł wzrosły cieniem.

Obym kiedyś Twoje drżące

Mojem wesprzeć mógł ramieniem.

Oby czułe me staranie

Otaczało Cię troskliwie;

A twych cnót naśladowanie,

Wiodło w życiu mnie uczciwie.

 

***

Kochany Ojcze! Ręka, która Ci kadzidło pali,

Twemi łaskami wzruszona;

Niechaj kto dobroć serca Twego chwali,

Jam czuć, nie mówić stworzona.

Już raz, jak moja wdzięczność jest tkliwa

Łzami Ci memi mówiłam;

Jeśli wymownym płacz kiedy bywa,

Ja tak wymowna już byłam.

Pewnie milczenie me Cię nie zraża,

Dogadzam Twojej skromności:

Słonce w cichości ziemię obdarza,

Ona mu wdzięczna w cichości.

Dawszy Ci myśli, dla Cię ja żyję,

To mi przyświadcza ma dusza:

Czuję, jak teraz serce me bije,

Moja to wdzięczność go wzrusza.

 

***

Zajaśniał dzien, w którym zwyczaj stary,

Z serc przepełnionych dla Ojca miłością,

Dzieciom   serdeczne każe nieść ofiary,

Z życzen pomyślnych owianych wdzięcznością:

Niech Ci szczęście sprzyja wszędzie,

Zmiana chwil, samą rozkosz rodzi,

A imię Twoje w pierwszych pochwał rzędzie

Trwałością sławy nigdy nie zawodzi.

Żyj zdrowo licznych lat błogie koleje,

A w rzeczywistość zamieniaj nadzieję;

Niech Ci służy los przewodniczy

Tego Ci wdzięczny syn życzy!

***

Ojcze! Ty nader znosisz trudów wiele,

Starasz się o mnie więcej, niż o siebie,

Ja się dziś za to pod Twe nogi ścielę,

Mą szczerość niechaj sądzi Bóg na Niebie!

Miłość, co dla Cię w mojem wnętrzu pała,

Jakże objawię, jakże odmaluję?

Chciałbym powiedzieć, lecz wymowa cala,

Słów nie ma na to, co ja w sercu czuję.

Kiedyż ja będę wywdzięczyć się w stanie?

Za szczodrych darów tysiące tysięcy,

Za Twoją miłość, za Twoje kochanie,

Ojcze! prócz życzen nie mam dziś nic więcej.

O, nieba, patrzcie na moje życzenia,

Które w dzisiejszym dniu składam w daninie.

Na cóż się wszystko tak prędko odmienia,

Kiedy mam czucie, co nigdy nie zginie.

Ojcze! to czucie jest miłość jedyna,

Przyjmijże miłość za miłość odemnie,

Od Twego zawsze posłusznego syna,

Poznam, że przecież nie żyję daremnie

 

***

 Z utęsknionem sercem od dawna czekany,

Nadszedł dzien Twych Imienin Ojcze ukochany,

W którym bez musu, lecz tylko z natchnienia,

Składam Ci Ojcze drogi me szczere życzenia.

Niech w dom Twój płynie szczęście i dostatek,

I dożyj w przyszłości pociechy z Twych dziatek.

Obyś dnie wszystkie mógł nazwać szczęśliwe.

Tego Ci życzy serce syna tkliwe.

 

***

Choć me serce przekonane,

Żem zasłużył mą miłością

Na Twe Ojcze przywiązanie,

Choć me serce wre wdzięcznością.

Gdy tych uczuć prawdę tkliwą

W słowa ubrać mi przychodzi,

Jakąś bojaźn czuję żywą,

Czyli słowo mi dogodzi?

Bo za dobroć, wychowanie,

Dane z ciągłą troskliwością,

Czyli będę kiedy w stanie

Spłacić winną Ci wdzięcznością?

Więc tylko wznoszę do Boga,

Modlitwę z duszy serdeczną,

Aby życia Twego droga,

Przez pomyślność biegła wieczną.

 

***

O jak to jest słodko, błogo,

Oddać Ojcu cześć!

W Imienin rocznicę drogą

Życzen objaw nieść!

Gdyby tylko me zdolności

Chciały pomoc dać!

To bym duszy mej radości

Dałbym wszystkim znać!

Lecz ja czaję że rym zbacza.

Trąci składnią złą;

Więc obieram za tłumacza

Serce, dobroć Twą!

Lecz błąd rymów mi darujesz,

Układ wiersza zły,

Bo ty ojcze mnie pojmujesz,

Widząc moje łzy!

 

***

Dzięki Twojej dobroci, Ojcze ukochany

Kształcąc umysł młodociany,

Z każdym dniem poznaję więcej,

Że Cię kochać najgoręcej

Pierwszą dzieci powinnością;

Dla tego też dziś z radością

Przy dniu Twojego Imienia,

Spieszę złożyć Ci życzenia:

Niech Bóg co w wszechmocnej dłoni

Ogromy świata piastuje,

Od wszelkich smutków

Cię chroni Szczęsne Ci lata zgotuje;

O czem tylko serce marzy,

Niech Cię wszystkiem tern obdarzy.

***

Nasz poczciwy, i nasz stary

Każe zwyczaj w dzien Imienia

Gdy kogo nie stać na dary,

Składać mu z serca życzenia.

Zwyczaj z sercem tu się zgadza,

Bo potrzebę mówić czuję,

Ale głowa serce zdradza,

Słów, nie uczuć mi brakuje.

Gdybym rzekł: niech dobroć Twoją

Bóg stokrotnie wynagradza,

Już bym wykrył tem  myśl swoją;

Co z wdzięcznością się wydarza.

Lecz ja chcę, by me życzenia,

We mnie zostały dla Ciebie,

By je znaczyły westchnienia,

Które słyszał Pan na Niebie!

 

***

Ojcze drogi! w dni Twoich pomroku,

Widzę Ciebie w pokoju, z pobielonym włosem,

Zwycięstwa radość błyszczy w Twojem oku,

Któreś nad ziemskim twardym odniósł losem.

Nie nadaremnie ścierałeś się w życiu!

Śmiertelnik przez próby tylko wzniosłym bywa.

Łzy i cierpienia dzierży już w powiciu!

Widzę Cię spokojnym—wzrok wiedzą rozległy

Błogo patrzy na czasu labirynt ubiegły.

Tyś mnie uczył dla szczęścia ogółu — dla ludzi,

Dla prawdy, cnoty — poświęcać me chęci,

Z tych świętych nauk nic mnie nie ostudzi

I nic ich zgasić nie zdoła w pamięci.

Szczęścia marnego się blaskiem zwodniczym.

Dumnie nie żywi dusza młodociana:

W chwili ucisku   przed niedoli biciem,

Wstałbym umyślnie, bym nie zgiął kolana.

Dłon Twa Ojcowska, nad synem czuwała,

By się myśl Jego w błędach nie zbłąkała!

Dziś gdy dziecinstwa złociste motyle,

Jak sen rozkoszny, już mi tkwią w pamięci,

Lot wyobraźni—młodociane chwile,

Wdziały na siebie—męża twarde chęci!

A ponieważ jeszczem nie spotkał przylądku,

Jeszczem nie zdobył tej szczytnej pewności,

Bym łodzi życia, w każdym życia wątku

Znalazł port pewny i pełen ufności.

Długo jeszcze pracować i walczyć potrzeba,

Aby pozyskać sercu, ciche szczęście Nieba!

O! gdybym Cię kochając, uczuciem dziecinem

Ojcze! i tego się nauczył od Ciebie,

Z pogodnem okiem, z pokojem niezmiennym,

Jak śmierć powitać, jak myślić o Niebie!

 

.. 
... .. ..