Ojcu
w dniu imienin
***
Pókim
był młodszy, nieudolne słowa
Mogły
się samym uniewinnić wiekiem,
Dziś
być powinna inna moja mowa,
Bo
choć nie jestem dojrzałym człowiekiem,
Lecz
już rozumem dokładnie pojmuję,
Ile
Ci Ojcze winienem wdzięczności.
I
właśnie teraz trudniejszem znajduję,
Słowami
oddać moc mojej .miłości,
Lecz
razem wiem już lepiej z przekonania,
Że
dobroć Twoja nie do wyczerpania.
***
Gdy
byłem dzieckiem serce Cię kochało,
Nie
czując węzłów świętej powinności,
Z
wiekiem pojęcie miłości zmężniało,
Wzrosło
w potęgę uczucie wdzięczności.
Dziś
już ocenić mogę należycie
Starania,
coś w nie młodość mą otoczył.
Starać
się będę, bym przez całe życie
Z
cnót Twoich drogi nie zboczył.
I
może kiedyś w odległej przyszłości,
Czynem
dzisiejsze sprawdzę zapewnienia
I
u stóp Twoich złożę hołd miłości,
Jak
ją dziś głoszę w dzien Twego Imienia!
***
Życie
ludzkie szybko mija,
Los
się chmurzy, albo sprzyja,
Łódka
płynie w dal,
Dziś
nam radość wieniec plecie,
Jutro
boleść serce gniecie,
Albo
dręczy żal!
W
dzien Imienia Twego błogi!
Czegóż
pragniesz Ojcze drogi?
Cóż
Ci życzyć mam?
Czy
majątku, czy wielkości?
O
ja nad te znikomości,
Cóż
droższego znam.
Zdrowie,
spokój, czerstwe siły,
To
mi skarb, mój Ojcze miły,
Więc
Ci życzę go!
Oto
córka dnia każdego,
Prosić
będzie Wszechmocnego,
Pobłogosław
ją!
***
Radością
przejęty, choć w słowa ubogi,
Zbliżam
się do Cię Ojcze w dzien Twego Imienia,
By
z uczucia wdzięczności złożyć Ci pod nogi,
Proste
jak serce moje serdeczne życzenia.
Niechaj
Ci w późne lata dni płyną bez burzy,
A
fortuna w zamysłach niechaj wiecznie służy.
Byś
wolny był od troski, na ziemskim padole!
Niechaj
Twój święty Patron, mieszkający w Niebie,
Po
zgonie Cię wraz z sobą w je dnem mieści kole,
W
tern zaś życiu we wszelkiej pomaga potrzebie.
Na
cóż tu moich życzen mam wybierać tyle,
Gdy
Cię Twa cnota w poczet cnotliwych umieszcza;
Ona
niesie śmiertelnym niesprzykrzone chwile,
Ona
i potomności wartość ich obwieszcza.
Wdzięczne
serce synowskie jedno udział bierze,
W
tern co Ci w dzien rocznicy papier ten przynosi,
Jak
było napisane, tak je przyjmij szczerze,
Drogi,
kochany Ojcze! wdzięczny syn Cię prosi.
***
Ten
dzien święty, co Ojcze Twoje Imię sławi,
Niech
mych życzen najnowszych pomnik Ci wystawi,
Aby
najprzód Wszechwładcy ręka szczodrobliwa
Codziennie
umacniała dni Twoich ogniwa,
Aby
przy czerstwem zdrowiu płynęły Twe lata
Swobodnie
i w rozkoszach szczęśliwego świata.
Doznawaj
przyjemności, przyjaźni wszechwładnej,
A
smutkiem wyciśniętej nie uron łzy żadnej.
Niech
całe życie Twoje pomyślność zajmuje,
Szczęścia
Twojego losu kotwicą kieruje;
A
tej ku mnie miłości, co Twem sercem włada,
Niech
słuszna w mojem łonie wdzięczność odpowiada.
***
Czuły
stróżu mej młodości
Jak
potężna Twa opieka!
Ty
me serce i zdolności
Wykształciłeś
na człowieka.
Wszystkom
w życiu winien Tobie
Ojcze,
całe me istnienie,
To
też za cel życia sobie
Biorę
łask Twych zawdzięczenie.
Pierwsze
kroki me chwiejące,
Pod
Twych skrzydeł wzrosły cieniem.
Obym
kiedyś Twoje drżące
Mojem
wesprzeć mógł ramieniem.
Oby
czułe me staranie
Otaczało
Cię troskliwie;
A
twych cnót naśladowanie,
Wiodło
w życiu mnie uczciwie.
***
Kochany
Ojcze! Ręka, która Ci kadzidło pali,
Twemi
łaskami wzruszona;
Niechaj
kto dobroć serca Twego chwali,
Jam
czuć, nie mówić stworzona.
Już
raz, jak moja wdzięczność jest tkliwa
Łzami
Ci memi mówiłam;
Jeśli
wymownym płacz kiedy bywa,
Ja
tak wymowna już byłam.
Pewnie
milczenie me Cię nie zraża,
Dogadzam
Twojej skromności:
Słonce
w cichości ziemię obdarza,
Ona
mu wdzięczna w cichości.
Dawszy
Ci myśli, dla Cię ja żyję,
To
mi przyświadcza ma dusza:
Czuję,
jak teraz serce me bije,
Moja
to wdzięczność go wzrusza.
***
Zajaśniał
dzien, w którym zwyczaj stary,
Z
serc przepełnionych dla Ojca miłością,
Dzieciom
serdeczne każe nieść ofiary,
Z
życzen pomyślnych owianych wdzięcznością:
Niech
Ci szczęście sprzyja wszędzie,
Zmiana
chwil, samą rozkosz rodzi,
A
imię Twoje w pierwszych pochwał rzędzie
Trwałością
sławy nigdy nie zawodzi.
Żyj
zdrowo licznych lat błogie koleje,
A
w rzeczywistość zamieniaj nadzieję;
Niech
Ci służy los przewodniczy
Tego
Ci wdzięczny syn życzy!
***
Ojcze!
Ty nader znosisz trudów wiele,
Starasz
się o mnie więcej, niż o siebie,
Ja
się dziś za to pod Twe nogi ścielę,
Mą
szczerość niechaj sądzi Bóg na Niebie!
Miłość,
co dla Cię w mojem wnętrzu pała,
Jakże
objawię, jakże odmaluję?
Chciałbym
powiedzieć, lecz wymowa cala,
Słów
nie ma na to, co ja w sercu czuję.
Kiedyż
ja będę wywdzięczyć się w stanie?
Za
szczodrych darów tysiące tysięcy,
Za
Twoją miłość, za Twoje kochanie,
Ojcze!
prócz życzen nie mam dziś nic więcej.
O,
nieba, patrzcie na moje życzenia,
Które
w dzisiejszym dniu składam w daninie.
Na
cóż się wszystko tak prędko odmienia,
Kiedy
mam czucie, co nigdy nie zginie.
Ojcze!
to czucie jest miłość jedyna,
Przyjmijże
miłość za miłość odemnie,
Od
Twego zawsze posłusznego syna,
Poznam,
że przecież nie żyję daremnie
***
Z utęsknionem
sercem od dawna czekany,
Nadszedł
dzien Twych Imienin Ojcze ukochany,
W
którym bez musu, lecz tylko z natchnienia,
Składam
Ci Ojcze drogi me szczere życzenia.
Niech
w dom Twój płynie szczęście i dostatek,
I
dożyj w przyszłości pociechy z Twych dziatek.
Obyś
dnie wszystkie mógł nazwać szczęśliwe.
Tego
Ci życzy serce syna tkliwe.
***
Choć
me serce przekonane,
Żem
zasłużył mą miłością
Na
Twe Ojcze przywiązanie,
Choć
me serce wre wdzięcznością.
Gdy
tych uczuć prawdę tkliwą
W
słowa ubrać mi przychodzi,
Jakąś
bojaźn czuję żywą,
Czyli
słowo mi dogodzi?
Bo
za dobroć, wychowanie,
Dane
z ciągłą troskliwością,
Czyli
będę kiedy w stanie
Spłacić
winną Ci wdzięcznością?
Więc
tylko wznoszę do Boga,
Modlitwę
z duszy serdeczną,
Aby
życia Twego droga,
Przez
pomyślność biegła wieczną.
***
O
jak to jest słodko, błogo,
Oddać
Ojcu cześć!
W
Imienin rocznicę drogą
Życzen
objaw nieść!
Gdyby
tylko me zdolności
Chciały
pomoc dać!
To
bym duszy mej radości
Dałbym
wszystkim znać!
Lecz
ja czaję że rym zbacza.
Trąci
składnią złą;
Więc
obieram za tłumacza
Serce,
dobroć Twą!
Lecz
błąd rymów mi darujesz,
Układ
wiersza zły,
Bo
ty ojcze mnie pojmujesz,
Widząc
moje łzy!
***
Dzięki
Twojej dobroci, Ojcze ukochany
Kształcąc
umysł młodociany,
Z
każdym dniem poznaję więcej,
Że
Cię kochać najgoręcej
Pierwszą
dzieci powinnością;
Dla
tego też dziś z radością
Przy
dniu Twojego Imienia,
Spieszę
złożyć Ci życzenia:
Niech
Bóg co w wszechmocnej dłoni
Ogromy
świata piastuje,
Od
wszelkich smutków
Cię
chroni Szczęsne Ci lata zgotuje;
O
czem tylko serce marzy,
Niech
Cię wszystkiem tern obdarzy.
***
Nasz
poczciwy, i nasz stary
Każe
zwyczaj w dzien Imienia
Gdy
kogo nie stać na dary,
Składać
mu z serca życzenia.
Zwyczaj
z sercem tu się zgadza,
Bo
potrzebę mówić czuję,
Ale
głowa serce zdradza,
Słów,
nie uczuć mi brakuje.
Gdybym
rzekł: niech dobroć Twoją
Bóg
stokrotnie wynagradza,
Już
bym wykrył tem myśl swoją;
Co
z wdzięcznością się wydarza.
Lecz
ja chcę, by me życzenia,
We
mnie zostały dla Ciebie,
By
je znaczyły westchnienia,
Które
słyszał Pan na Niebie!
***
Ojcze
drogi! w dni Twoich pomroku,
Widzę
Ciebie w pokoju, z pobielonym włosem,
Zwycięstwa
radość błyszczy w Twojem oku,
Któreś
nad ziemskim twardym odniósł losem.
Nie
nadaremnie ścierałeś się w życiu!
Śmiertelnik
przez próby tylko wzniosłym bywa.
Łzy
i cierpienia dzierży już w powiciu!
Widzę
Cię spokojnym—wzrok wiedzą rozległy
Błogo
patrzy na czasu labirynt ubiegły.
Tyś
mnie uczył dla szczęścia ogółu — dla ludzi,
Dla
prawdy, cnoty — poświęcać me chęci,
Z
tych świętych nauk nic mnie nie ostudzi
I
nic ich zgasić nie zdoła w pamięci.
Szczęścia
marnego się blaskiem zwodniczym.
Dumnie
nie żywi dusza młodociana:
W
chwili ucisku przed niedoli biciem,
Wstałbym
umyślnie, bym nie zgiął kolana.
Dłon
Twa Ojcowska, nad synem czuwała,
By
się myśl Jego w błędach nie zbłąkała!
Dziś
gdy dziecinstwa złociste motyle,
Jak
sen rozkoszny, już mi tkwią w pamięci,
Lot
wyobraźni—młodociane chwile,
Wdziały
na siebie—męża twarde chęci!
A
ponieważ jeszczem nie spotkał przylądku,
Jeszczem
nie zdobył tej szczytnej pewności,
Bym
łodzi życia, w każdym życia wątku
Znalazł
port pewny i pełen ufności.
Długo
jeszcze pracować i walczyć potrzeba,
Aby
pozyskać sercu, ciche szczęście Nieba!
O!
gdybym Cię kochając, uczuciem dziecinem
Ojcze!
i tego się nauczył od Ciebie,
Z
pogodnem okiem, z pokojem niezmiennym,
Jak
śmierć powitać, jak myślić o Niebie!