..
..

 

 

Wiersze na każdą okazję
[ Strona główna ]   [ Poezja ]   [ Powinszowania małych dzieci ]   [ Powinszowania starszych dzieci ]   [ Powinszowania Nowego Roku ]   [ Powinszowania prozą ]   [ Wpisy do imionników i albumów ]  [ Różne ]   [ Toasty ]  [ SMS ]


Nauczycielom lub Dobroczyncom w dniu imienin

 

***

Nie jest to głos godnemi brzmiący Ci pochwały,

Ni obłuda w pochlebne przystrojona słowa;

Umysł mój wdzięczną pamięć dobroczyncom chowa

Kadzidłom za wysoki, do pochwał za mały.

 

~~~

 Szacunek, jaki Twoje przymioty zjednały,

I miłość, której, żadna nie skreśli wymowa,

Te Ci w dan składać zawsze chęć moja gotowa,

Zanim potrafi złożyć dar większy i trwały.

 

~~~

W dolinie się zatoka rozlała szeroko,

Szumią jej bystre nurty i rzeki hołd niosą,

I zewsząd z pól daniny spływają jej winne;

Drobny strumyk pod bliską wytryska opoką,

Rodzinny kraj i smugi czystą skrapia rosą,

Maluczki niesie datek i składa jak inne.

***

Ciężko sierocie bez ojca i matki

W niepewne życia puszczać się zawody.

A imię ojca droższe niż dostatki,

A imię matki słodsze jest, niż miody.

Szczęśliwe dzieci, co rodziców mają!

Błogo im, błogo!—i wśród niskiej chatki

Bezpiecznie pod ich opieką wzrastają,

Bo ramię ojca za twierdzę im stanie,

A praca jego za włości i krocie,

A serce matki, pieszczota, kochanie,

Najsłodsze życia zastąpi łakocie.

Ja nie znam, co to są pieszczoty matki!

Ty mnie sierotę w swe przyjęłaś progi,

I między własne policzyłaś dziatki.

Kształcisz mię, uczysz przyszłej życia drogi,

Czułej opieki dajesz przykład rzadki.

Za tyle staran, poświęcenia tyle,

Kocham Cię Pani sercem wdzięcznej córki,

I będę, póki nie zasnę w mogile

Do Zbawiciela odmawiać paciorki,

Aby na Ciebie miłościwie baczył.

Za czułą litość dla biednej sieroty.

Zdrowiem i szczęściem obdarzać Cię raczył,

I usnuł z liczby dni Twoich wiek złoty!

***

Pracowałeś tak wesoło,

Rozkrzewiałeś wiadomości,

By rozkwitło moje czoło

Światłem cnoty i mądrości.

Tyś rozwiązał oczy moje,

Wlałeś we mnie myśli roje.

Szedłem w nocy wpośród mroku,

Błądząc za prawdy promieniem,

Zobaczyłem przy Twym boku

Prawdę z jaskrawym płomieniem.

Ta mnie żywi, rozpłomienia,

Wlałeś we mnie Twoje tchnienia.

Czemże Ci się dziś wywdzięczę,

Żeś dał życie mojej duszy?

Za to tylko Ci zaręczę,

Że choć czas i skały kruszy,

Mego serca nie odmieni

Nie zgasi cnoty płomieni!

 

***

Błysła zorza różanna,

Błysnął pogodny dzien:

We mnie radość nieznana.

Wybiegłam zaraz z rana

W ogrodowy cien.

Tam najlepszych szukałam,

Róż Ci na bukiet rwać;

Wyszukałam, związałam,

I Tobie je wnet chciałam,

Na ofiarę dać.

Rada—jak prędkie strzały,

Jak prędki wiatru świst,

Przebiegłam ogród cały;

A z róż mych pospadały,

Po listeczku list.

Ot i już po moim darze,

Już po mych różach, już

Z czemże Ci się pokażę?

Co Ci dam dziś w ofiarze?

Gdy niemam więcej róż!

Mam serce, róże miałam

I nic więcej, jak wiesz…

Po różach zapłakałam,

Bo Ci dziś nic nie dałam.

Bierz serce więc, łzy bierz!

***

Godny Mężu! Twój uczen w tych szanownych gronie

Ma tylu Ci przychylnych życzenia wysłowić.

Przebacz! Jeźli nie zdoła, co czuje, wymówić:

I pomnij, że cześć prawa milczy w szczerem łonie.

Lecz czczy wyraz nie łechce wielkodusznych ludzi.

Na serce, nie na usta, patrzaj Mężu godny,

Tem, że Cię poważamy, pozór Cię nie złudzi,

Tam znajdziesz Twych poświęcen pomnik niezawodny.

Szczęście ludzkości Twojem świętem powołaniem,

Poświęciłeś wiek cały dla dobra młodzieży,

Tobie, winna, że czuje, sądzi, myśli, wierzy,

Tobie!—bo to za Twojem poznała staraniem.

Niech Ci więc Panie, szczęście, coś go godzien świeci,

Żyj w niezliczone lata dla Twych przyjacieli,

Żyj dla zacnej małżonki, żyj dla drogich dzieci,

To głos wdzięcznego ucznia i Twoich czcicieli.

 

.. 
... .. ..